NIE dla in vitro, TAK dla naprotechnologii

NIE DLA IN VITRO, TAK DLA NAPROTECHNOLOGII

Adwent to dobry czas do podejmowania medytacji nad tajemnicą życia. W liturgicznym
okresie oczekiwania na narodzenie Jezusa spotykamy osoby, które poprzedziły Jego przyjście na
świat. Wśród nich było małżeństwo Elżbiety i Zachariasza. Ewangelia według św. Łukasza tak o nich
mówi: „oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i
przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już
posunięci w latach” (Łk 1, 6n). Są oni symbolem wszystkich małżonków, doświadczających cierpienia
bezpłodności. A takich małżeństw jest dziś bardzo wiele.
W obliczu licznych dolegliwości, także w kontekście bezpłodności, współczesny człowiek
kieruje spojrzenie w stronę medycyny, która zaradza wielu chorobom, także takim, które wcześniej
były nieuleczalne. Coraz większa ilość ośrodków oferuje osobom doświadczającym bezpłodności
możliwość sztucznego zapłodnienia, popularnie nazywanego „zapłodnieniem in vitro”. Polega ono na
pobraniu z organizmów mężczyzny i kobiety komórek rozrodczych, połączenie ich w warunkach
laboratoryjnych poza organizmem kobiecym oraz wszczepienie ludzkiego zarodka w organy rodne
kobiety. Wielu ludzi jest przekonanych, że technika in vitro jest jednym z kolejnych osiągnięć
medycyny, po które człowiek może bez przeszkody sięgnąć. Ponieważ jest to technika kosztowna,
pojawiają się propozycje finansowania tych procedur z pieniędzy publicznych. Taka propozycja
powstała ostatnio w Katowicach. Sejmik województwa śląskiego przegłosował w środę 7 grudnia
program dofinansowania do in vitro na Śląsku. Tego typu propozycje są przedstawiane jako forma
wsparcia dla osób cierpiących na bezpłodność.
Nauczanie Kościoła – bazujące zarówno na całościowej wizji człowieczeństwa, jak i na
pogłębionym spojrzeniu na małżeństwo i na tajemnicę ludzkiego życia – sprzeciwia się technice
sztucznego zapłodnienia i czyni to od chwili, kiedy technika ta stała się medycznie wykonalna.
Poczęcie życia jest i zawsze powinno pozostać aktem głęboko osobowym. Techniki in vitro „powodują
oddzielenie aktu płciowego od aktu prokreacyjnego. Akt zapoczątkowujący istnienie dziecka przestaje
być aktem, w którym dwie osoby oddają się sobie nawzajem. Oddaje (on) życie i tożsamość
embrionów w ręce lekarzy i biologów, wprowadza panowanie techniki nad pochodzeniem i
przeznaczeniem osoby ludzkiej. Tego rodzaju panowanie samo w sobie sprzeciwia się godności i
równości, które winny być uznawane zarówno w rodzicach, jak i w dzieciach” (Katechizm Kościoła
katolickiego 2377). Gorące „pragnienie dziecka nie może usprawiedliwiać jego «produkowania»”
(Kongregacja Nauki Wiary, Instrukcja Dignitas personae 2009, nr 16). W sztucznym zapłodnieniu
dziecko nie jest owocem osobowego aktu dwojga osób, ale wynikiem procesu technologicznego, w
który zaangażowane są osoby trzecie oraz skomplikowana aparatura techniczna.
W kontekście takiego a nie innego nauczania Kościoła rodzi się pytanie: dlaczego tyle
współczesnych technologii medycznych nie budzi zastrzeżeń etycznych i człowiek bez wątpliwości
sumienia może po nie sięgać, a akurat technika in vitro jest moralnie niegodziwa? Przy tego typu
pytaniach zarzuca się Kościołowi, że nie rozumie cierpienia małżonków pragnących dziecka oraz że
nie sprzyja dzietności.
Nauczanie Kościoła, nawiązujące do głęboko personalistycznej etyki, niezmiennie głosi
prawdę o świętości ludzkiego życia oraz godności małżeństwa. Wspiera także rozwój technologiczny,
służący autentycznemu dobru człowieka. Rozwój ten jest bowiem realizacją nakazu, który pierwsi
rodzice otrzymali od Boga w raju, aby czynili ziemię sobie poddaną (por. Rdz 1, 28). Człowiek miał
pielęgnować w rajskim ogrodzie drzewa, korzystając z ich owoców (por. Rdz 2, 15n). Można
powiedzieć, że każde z tych drzew jest symbolem jakiejś gałęzi współczesnej medycyny i technologii,

z owoców których człowiek może korzystać. W rajskim ogrodzie rosło też „drzewo poznania dobra i
zła” (Rdz 2,17), którego owoców człowiekowi nie wolno było spożywać. Drzewo to było (i stale jest)
symbolem granicy między człowiekiem-stworzeniem a Bogiem-Stworzycielem. Zerwanie tego owocu
oznacza, że człowiek chce stać się bogiem. Tak zresztą w raju pokusę sformułował szatan,
przekonując, że spożycie zakazanego owocu sprawi, że człowiek stanie się „jak Bóg” (Rdz 3,5).
Medycyna może i powinna służyć człowiekowi, jego życiu i zdrowiu, ale powinna powstrzymać się od
wykonywania zabiegów decydujących o samym życiu. Winna zatrzymać się zarówno przed sztucznym
zapoczątkowaniem życia (przez techniki in vitro), jak i przed sztucznym zakończeniem życia (poprzez
aborcję – w przypadku dziecka nienarodzonego i poprzez techniki eutanazyjne – w przypadku
człowieka narodzonego). Działania decydujące o ludzkim życiu są przede wszystkim wykroczeniem
przeciw pierwszemu przykazaniu Bożemu: „nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie” (Wj 20, 3).
Są grzechem pychy przeciw Bogu. Bożkiem staje się medycyna, która w takich momentach nie służy
ludzkiemu życiu, ale nad nim panuje. Bogiem próbuje stać się człowiek, który mówi, że właśnie bierze
życie w swoje ręce, że nie potrzebuje już Boga jako Dawcy życia. Popularny dziś Y.N. Harari,
promujący wiarę w nieograniczone możliwości współczesnej technologii przy równoczesnej
całkowitej negacji wiary w Boga, wydał książkę o prowokacyjnym tytule Homo deus, czyli Człowiek
(stał się) bogiem. Książka ta jest bogato ilustrowana. Znamienne jest to, że pierwsza z ilustracji
stanowi zdjęcie techniki in vitro i jest zatytułowana: „Zapłodnienie in vitro: opanowanie sztuki
tworzenia”.
Technika in vitro poza tym, że godzi w prawo dziecka do poczęcia się w osobowym akcie
miłości rodziców i że jest wykroczeniem przeciw pierwszemu przykazaniu Bożemu, przynosi wiele
negatywnych konsekwencji. W procesie in vitro bardzo często zapładnianych jest wiele jaj, co
powoduje, że liczne zarodki (te niewszczepiane w organizm kobiety) są niszczone lub zamrażane.
Jedno rozwijające się życie jest więc okupione zamrożeniem lub zniszczeniem życia rodzeństwa. W
tym też momencie bardzo często uruchamiana jest diagnostyka preimplantacyjna. Dąży się
mianowicie do wszczepienia jak najzdrowszego zarodka, pozostałe niszcząc lub zamrażając. Wszystko
to jest przejawem mentalności eugenicznej, w świetle której uznaje się, że określone ludzkie życie (z
racji jakichś słabości) nie jest warte dalszego życie. Działania te stanowią wykroczenie przeciw
godności ludzkiego życia. Choć mówi się, że technika in vitro jest służbą wobec małżeństw, to jednak
w wymiarze społecznym stanowi poważne osłabienie małżeństwa. Dzieje się tak wówczas, gdy
komórki rozrodcze pobierane są od osób trzecich. Działania te doprowadzają do sytuacji, że dziecko
genetycznie jest potomkiem innych rodziców i może mieć genetyczne rodzeństwo w innych
małżeństwach. Społeczne osłabienie małżeństwa ma miejsce także wtedy, gdy technika in vitro jest
realizowana poza małżeństwem. Takie działania prowadzą dodatkowo do pozbawienia dziecka prawa
do poczęcia się i urodzenia w małżeńskim związku mężczyzny i kobiety.
W tym miejscu trzeba z naciskiem podkreślić, że dziecko poczęte in vitro posiada w pełni
ludzką godność. Bóg uczestniczy w dziele stworzenia tego dziecka, obdarzając go duszą
nieśmiertelną. Prawda ta nie stanowi argumentu na rzecz technik in vitro. Bóg bowiem nie zostawia
człowieka dopuszczającego się grzechu samemu sobie. Choć pierwsi rodzice chcieli być „jak Bóg”, to
jednak Bóg nie pozbawił ich ludzkiej godności. Dziecko poczęte in vitro, choć jest wynikiem
uzurpowania sobie przez człowieka pragnienia bycia „jak Bóg”, jednak posiada ono pełną ludzką
godność. Ponadto, pierwszym rodzicom w raju, którzy złamali prawo Boże, Bóg obiecał, że pośle
Zbawiciela (por. Rdz 3, 15). Tym Zbawicielem, który wyzwala nas grzechów, także z pychy grzechu in
vitro, jest narodzony w Betlejem Jezus. W Jezusie za św. Anzelmem możemy powiedzieć: Deus homo,
czyli Bóg (stał się) człowiekiem. Poczęcie Jezusa bez udziału mężczyzny nie jest argumentem za
techniką in vitro, dokonującą się poza aktem małżeńskim. Jego poczęcie w mocy Ducha Świętego jest

bardzo wyraźnym potwierdzeniem prawdy, że zaistnienie nowego życia jest absolutnie sprawą Bożą,
w którą nie wolno człowiekowi ingerować: ani przez działania osób trzecich, ani przez technologię.
Sprzeciw wobec technik in vitro nie oznacza, że wspólnota Kościoła pozostawia bez wsparcia
małżonków doświadczających bezpłodności. Kościół popiera działania medyczne, które leczą
bezpłodność. Współcześnie rozwija się intensywnie naprotechnologia, nowa gałąź medyczna,
wspierająca małżonków w doświadczeniu bezpłodności. Stara się leczyć bezpłodność w taki sposób,
by samo poczęcie dokonywało się w osobowym akcie małżeńskim. Naprotechnologia patrzy na
człowieka holistycznie, czyli całościowo. Wie, że przyczyna bezpłodności może leżeć zarówno w
problemach biologicznych, którym stara się zaradzić medycznie, jak i w problemach emocjonalno-
duchowych i dlatego przychodzi ze wsparciem psychologicznym. Dla ludzi wierzących oczywisty jest
także duchowy wymiar bezpłodności. Jeśli bowiem uznaje się, że nowe życie jest darem Bożym, to o
ten dar można i należy modlić się z głęboką wiarą. Bardzo wielu małżonków potwierdza, że nowe
życie pojawiło się jako owoc głębokiego pokoju serca, związanego z całkowitym zawierzeniem się
dobremu Bogu. Tego daru doświadczyli Elżbieta i Zachariasz: mimo podeszłego wieku stali się
rodzicami Jana Chrzciciela (por. Łk 1, 24n). Równocześnie wiemy, że żyją wśród nas także i takie pary
małżeńskie, które darem nowego życia nie zostają obdarzane, choć intensywnie się o to modlą. Fakt
ten stanowi tajemnicę cierpienia, które nieraz dotyka człowieka i wobec którego nie ma prostych
odpowiedzi. Być może doświadczenie to stanowi zachętę do podjęcia dzieła adopcji, choć – trzeba
podkreślić – nie jest ona moralnym obowiązkiem bezdzietnych małżonków. Mają oni przecież wiele
innych możliwości w Kościele i w społeczeństwie, by służyć ludzkiemu życiu. Mogą to być różne formy
zaangażowania czy to w pomoc innym małżeństwom i rodzinom, czy też w służbę ludziom chorym,
niepełnosprawnym i potrzebującym.

Ks. Antoni Bartoszek
Wydział Teologiczny UŚ w Katowicach
Ośrodek dla Osób Niepełnosprawnych „Najświętsze Serce Jezusa” w Rudzie Śląskiej

Adwent, AD 2022